
„Kilka słów tylko do ciebie, które powtarzam bez końca” – 19, 20 marca godzina 19:00
To opowieść o odwadze, pokonywaniu lęków i tym, co skrywamy w naszych sercach. To historia, która musi zostać opowiedziana, zarówno tym, którzy ją zrozumieją, jak i tym, którzy jeszcze nie znają strachu.
Minotaur zamknięty w mrokach labiryntu, porzucony we młynie trzyletni chłopiec czy pisarz błąkający się w cudzych wspomnieniach. Kto to jest? Syn mojego ojca, ale nie mój brat. Chroniczna empatia. Aby opanować strach, należy opowiedzieć swoją historię raz jeszcze. Także tym, którzy już po ciebie idą.
„Tato” jest słowem, które na języku mam od tak dawna, / Wiem jednak, że wstręt czujesz do mnie, więc je połykam, i oto, / Co ci powiedzieć planuję – straszniejsze to jest niż myślisz: / Jestem z krwi twojej potworem, przez pokrewieństwo, nie zdradę.

„Ryt przejścia” – 22, 23 marca godzina 19:00
Są wśród nas tacy, którzy tęsknią za rytuałem. Są tacy, którzy uważają, że wciąż jest możliwy, z pewnością konieczny. Są i tacy, którzy, krzycząc o tym, zostali pozbawieni głosu.
To nie jest klasyczny spektakl. To zaproszenie do Rytuału. Dla każdego rytuał jest czymś innym, ale zawsze jest to spotkanie z ludźmi, wspólne przeżycie. Tylko od widzów zależy, w jakim stopniu wezmą w nim udział. Do ilu sal wejdą. Który scenariusz zdarzeń uruchomią.
Możesz siedzieć i obserwować, możesz chodzić, możesz tańczyć, możesz krzyczeć, możesz robić zdjęcia. To jest twój Ryt przejścia.
To może być wiadomość do Ciebie. Scena stała się labiryntem, taniec wyprowadza z matni, proroctwo jest ciężkie jak rtęć. Uchylamy drzwi.

„Komedia Judyty” – 25, 26, 27 kwietnia godzina 19:00
Czy jedna osoba, jedna kobieta może uratować kraj przed tyranem i agresorem? W którym momencie opór wobec przemocy zamienia się w przemoc, a fanatyczna wiara w terroryzm? Zamknięta w limbo Judyta czeka na wyrok. Osaczyły ją książki, obrazy, płyty i filmy. Opowiadają kolejne wersje tej samej historii, którą jej odebrano. Od tysiącleci próbuje znaleźć wyjście. Bóg milczy. Za to media pracują niestrudzenie. Sztuczna inteligencja generuje wciąż nowe malowidła autorstwa dawno zmarłych mistrzów. Oni sami nic już nie stworzą, zapewne męczą ich w sąsiednich celach. Ucięta głowa Holofernesa ma własną opowieść, ale może tym razem jest to kreowana przez Judytę część jej herstorii, którą próbuje oczyścić z cudzych wyobrażeń, sądów, dźwięków, sztuk i obrazów. Dawniej za pośmiertne życie duszy ludzie modlili się i zapalali świece. Dzisiaj zastąpiły je emotikony. Wszystko w Twoich rękach.
Tryptyk maltański
Paweł Passini o „Tryptyku Maltańskim”: Poetyka kryzysu i ryt przejścia
„Tryptyk Maltański”, nowy projekt teatralny Pawła Passiniego, to niezwykła podróż w głąb ludzkiego umysłu i ducha, w czasach kryzysu i niepewności. Inspirowany twórczością Davida Lyncha, Antoine’a Artauda, a także wątkami autobiograficznymi, tryptyk staje się opowieścią o momentach granicznych, które otwierają nas na to, co ukryte i często niedostępne w codziennym życiu.
Czerwony Pokój Lyncha i rytem przejścia Artauda
Wyraźne powiązania z twórczością Lyncha, szczególnie z Czerwonym Pokojem w „Twean Peaks”, stanowią punkt wyjścia dla Passiniego. Czerwony Pokój – miejsce spotkania światów, inspirowane tradycjami rdzennych Amerykanów – rezonuje z tym, co w swoich pracach eksplorował Antoine Artaud. „Artaud, kluczowa postać dla mojego spektaklu, również inspirował Lyncha. Jego podróż do Indian Tarahumara i próby zrozumienia świata, gdzie nie istnieje pojęcie kłamstwa, stały się dla mnie ogromnym źródłem inspiracji. Spektakl opowiada właśnie o tej niemożności opowiedzenia doświadczeń, które wykraczają poza zrozumienie naszej cywilizacji” – podkreśla Passini. Artaud, po powrocie do Europy, zderzył się z niezrozumieniem i niemożnością przekazania swojej wiedzy. Ta sama niemożność staje się jednym z tematów „Tryptyku Maltańskiego”. Jak zauważa reżyser: „To opowieść o społeczeństwie w kryzysie – tragiczny, ale jednocześnie otwierający moment, który pozwala odkrywać to, co na co dzień pozostaje niewidzialne”.
Inspiracje: „Rękopis znaleziony w Saragossie” i mit Minotaura
Ważnym odniesieniem dla Passiniego jest także „Rękopis znaleziony w Saragossie” – film, który Lynch uznawał za arcydzieło i matrycę filmową. „W „Rękopisie…” pojawia się postać kabalisty, wzorowanej na Abrahamie Abulafii, która inspirowała także kolejne części tryptyku. Z kolei druga część, zatytułowana „Kilka słów tylko do ciebie, które powtarzam bez końca”, eksploruje mit Minotaura w nawiązaniu do twórczości bułgarskiego pisarza Georgiego Gospodinowa” – wyjaśnia reżyser. Passini dodaje: „W tej części historia komunizmu i zamknięcia splata się z osobistymi doświadczeniami labiryntu – zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego. Labiryntu, który sami na siebie nakładamy”.
„Tryptyk Maltański”: Azyl i odyseja człowieka
Każda część „Tryptyku Maltańskiego” opowiada o procesie budowania azylu – przestrzeni ochronnej wobec bólu. Pierwsza część, „Księga Znaku”, to opowieść o człowieku po klęsce. Bohater, oskarżony niesłusznie o próbę zamachu, opuszcza Watykan i trafia na Maltę, gdzie w izolacji zaczyna odbudowywać siebie. Druga część, inspirowana twórczością Gospodinowa, wprowadza wątek samotności, zamknięcia i tęsknoty za wyjściem z labiryntu. Natomiast trzecia część, „Ryt przejścia”, staje się momentem wyzwolenia, które wymaga przewodnika – kogoś w rodzaju Artauda lub Odyseusza. „Odyseusz, przechodząc przez formy śmierci i spotkania z zapomnieniem, powraca, by odkryć prawdę. To właśnie o tym opowiada „Ryt przejścia” – o uwolnieniu z labiryntu, który sami na siebie nakładamy” – wyjaśnia Passini.
Osobista historia i poetyka szaleństwa
„Tryptyk Maltański” zawiera również głęboko osobiste wątki. Passini wspomina: „Mój ojciec, Bułgar, którego poznałem dopiero w wieku 36 lat, zmarł podczas pracy nad drugą częścią tryptyku. O jego śmierci dowiedziałem się poprzez sen – to było niezwykłe doświadczenie, które wywarło ogromny wpływ na kształt spektaklu”.Reżyser odnosi się także do swoich doświadczeń z antypsychiatrią i problematyką współczesnej psychiatrii: „Antypsychiatria, inspirowana twórczością Artauda, traktuje szaleństwo jako źródło wiedzy i wrażliwości. Dziś, w czasach dominacji farmakologii, takie podejście staje się marginalne, a ludzie zamykani są w ramach normy, która ogranicza ich swobodę”. Podobne stany graniczne obecne są w twórczości Lyncha. „To poezja w działaniu, wypowiedź w kryzysie. Pracuję dla tych, którzy w tym chaosie odnajdują sens – tych, którzy potrzebują przestrzeni, by poczuć, że to, co noszą w sobie, ma znaczenie”.
Odyseja jako akt twórczy
Passini porównuje pracę nad „Tryptykiem Maltańskim” do podróży Odyseusza. „Odyseusz na wyspie Kalypso, gdzie śmierć zakochuje się w nim, odrzuca szczęście, by drążyć prawdę. To samo dzieje się w tryptyku – to próba wypowiedzenia tego, co nieuchwytne, w chaosie i kryzysie. Tylko sztuka może odkryć to, czego nie da się opowiedzieć w inny sposób”. „Tryptyk Maltański” staje się zatem nie tylko spektaklem, ale też formą medytacji nad kryzysem, azylem i procesem odradzania się. To dzieło, które zmusza do refleksji i zanurza widza w głęboką, poruszającą poetykę.

